Bez kategorii

Trzeci sektor na przestrzeni lat: refleksje Księdza Stanisława Słowika na temat zmian i tendencji. [WYWIAD]

icon
icon
15 minut
Udostępnij

Z Księdzem Stanisławem Słowikiem rozmawia Mateusz Bartkowicz.

Mateusz Bartkowicz:

Słowem wstępu chcielibyśmy zapytać Księdza o wcześniejsze doświadczenia i spostrzeżenia związane z działalnością społeczną, te sięgające początku lat 90.? Czy ma Ksiądz jakieś refleksje na temat zmian w tworzącym się 3. sektorze w latach 90.? Jak wówczas wyglądał rozwijający się archipelag organizacji pozarządowych?

Ks. Stanisław Słowik:

Pragnę zauważyć, że moja działalność społeczna sięga lat 80-tych ubiegłego wieku. I oczywiście w pierwszym okresie była to działalność związana z różnego rodzaju grupami nieformalnymi czy to działalnością Ruchu Światło – Życie, który w tamtym czasie niestety nie miał pozwolenia władz, dlatego był formą działań społecznych Kościoła z młodzieżą, ale niesformalizowanych w żaden sposób, jeśli chodzi o identyfikację publiczną czy państwową. Podobnie w późniejszym okresie praca z dziećmi niepełnosprawnymi w ramach Ruchu Wiara i Światło. Czy też organizowanie tak zwanych wczaso-rekolekcji dla osób niepełnosprawnych. Były to wszystko inicjatywy związane z Kościołem katolickim. Niestety w tamtym czasie przez władze państwowe były uznawane za działalność bądź prywatną, bądź nieoficjalną czy niezalegalizowaną, bo nie było możliwości zalegalizowania tego typu działań.

Dopiero przeobrażenia, które rozpoczęły się w 1989 roku doprowadziły do możliwości intensywnego rozwoju działań instytucji kościelnych oraz aktywności społecznej w formie stowarzyszeń, a nieco później fundacji. Zaowocowało to również uznaniem za legalne wcześniej już istniejących różnego rodzaju ruchów czy grup nieformalnych związanych z Kościałem. I tak po wielu latach np. Ruch Światło – Życie zarejestrował fundację, w ramach której został zidentyfikowany jako samodzielny podmiot prawny. Podobnie działalność wspomnianych już inicjatyw na rzecz osób niepełnosprawnych została w dużej mierze włączona w strukturę Caritas diecezjalnej. Także niektóre parafie na własną rękę podjęły tego typu działania i to było już usankcjonowane najpierw w oparciu o ustawę o stosunku państwa do kościoła katolickiego, a  kilka lat później kiedy został ratyfikowany konkordat, dodatkowo ten dokument też gwarantował legalność tego typu działań na terenie Polski.

Jeśli chodzi o postrzeganie trzeciego sektora w latach 90-tych ubiegłego wieku, to tak, jak już wspomniałem, należy wyróżnić dwa nurty. Jeden nurt, to były nawet bardzo intensywnie w tamtym dziesięcioleciu rozwijające się różnego rodzaju inicjatywy tworzenia nowych stowarzyszeń – nawet kilka tysięcy stowarzyszeń każdego roku. Fundacje jakkolwiek znane wcześniej stały się bardziej popularne chyba dopiero w połowie lat 90-tych. Należy uznać, ze te dwie formy organizacyjne i prawne stały się głównym zrębem trzeciego sektora i właściwie tak jest do dnia dzisiejszego. Natomiast obok rozwijały się jak już wspomniano różnego rodzaju dzieła i inicjatywy związane z instytucjami kościelnymi i z podmiotami kościoła katolickiego i innych kościołów. Po przyjęciu ustawy o stosunku  państwa do kościoła katolickiego, w maju 1989 roku pojawiła się możliwość  ponownego rejestrowania, oraz legalizowania działalności Caritas diecezjalnych zdelegalizowanych przez władze komunistyczne w styczniu 1950 roku. W październiku 1990 roku została powołana Caritas Polska. Był to pewien nurt, który spójnie i jednolicie się rozwijał przez lata 90-te. Oczywiście ten rozwój był zróżnicowany i na początku niezbyt intensywny ze względu na to, że po prostu Caritas nie dysponowała większym potencjałem osób, nieruchomości oraz środków na działalność. Nie było też wykrystalizowanego wśród administracji publicznej zwyczaju współpracy z Caritas. Więc zlecanie jakichkolwiek zadań czy powierzanie środków publicznych na realizację zadań było wtedy dość odosobnione. Pozytywne przypadki takiej współpracy wielokrotnie postrzegane były jako coś nadzwyczajnego.

Z upływem lat, już w okolicy 1997 do 2000 roku stawało się to coraz bardziej powszechne. Pewnym przełomem stało się wprowadzenie do ustawy o pomocy społecznej przepisu pozwalającego zlecanie zadań z pomocy społecznej organizacjom pozarządowym i kościelnym. Z doświadczenia Caritas Kieleckiej mogę powiedzieć, że po 1997 roku mieliśmy już sytuację, kiedy np. samorządy z własnej inicjatywy zgłaszały się do Caritas, prosząc o nawiązanie współpracy, o podjęcie takich czy innych inicjatyw  na ich terenie. Widzieli potrzebę rozwoju pewnych działań na terenie gminy oraz słyszeli, że coś podobnego w innym miejscu Caritas realizuje z dużym powodzeniem. Przedstawiciele gmin prosili, żeby te same inicjatywy powtarzać na ich terenie.

Podsumowując ten okres lat 90-tych należy zauważyć, że był to okres mocno niestabilny, okres krystalizowania się zupełnie nowego sposobu rozwiązywania problemów społecznych. Wówczas o „trzecim sektorze” – jako takim prawie się nie mówiło, bardziej była mowa o organizacjach pozarządowych, o których nie zupełnie wiadomo było co to jest? Wiele osób postrzegało te organizacje przez pryzmat kilku stowarzyszeń takich jak PCK, czy TPD które były znane jako współpracujące z władzami komunistycznymi. Skoro jednak nowe stowarzyszenia były legalne i wykazywały sporo dobrych rezultatów wielu obserwatorów uznało, że warto się temu przyjrzeć, niektórzy nawet śmiało podejmowali współpracę z tymi nowymi organizacjami.

Jeśli chodzi o dynamikę rozwoju, powstawania różnych inicjatyw, to ośmielę się powiedzieć, że lata 90-te cechowała największa dynamika rozwoju. W niektórych latach  z roku na rok dochodziło do podwajania liczby organizacji. Natomiast może jeszcze początek trzeciego tysiąclecia, lata 2000-2010, to jeszcze okres, kiedy ten boom  na podejmowanie nowych inicjatyw w obszarze pozarządowym był dość widoczny. Sprzyjały temu też nowe ustawy, zwłaszcza ustawa o działalności pożytku publicznego i wolontariacie nazywana często konstytucją „trzeciego sektora”, czy później jeszcze kilka kolejnych ustaw, które jakby na bazie tej głównej, fundamentalnej  ustawy dawały możliwości prawne  realizowania różnych zadań publicznych właśnie rękami organizacji pozarządowych.


Mateusz Bartkowicz:

Jakie Ksiądz obserwuje tendencje w zmieniającym się trzecim sektorze? Chcielibyśmy zapytać m.in. o przekrój wiekowy osób aktywnych (zwłaszcza odsetek osób młodych), intensywność ich zaangażowania, pionierskie obszary działań?

Ks. Stanisław Słowik:

Myślę, że na dzień dzisiejszy, właśnie w tym trzecim dziesięcioleciu  nowego wieku z pewnością można powiedzieć o daleko posuniętej profesjonalizacji tego sektora. O ile początkowo była to właśnie taka spontaniczna działalność, czyli spontaniczne podejmowanie różnego rodzaju  inicjatyw i uczenie się nowych rozwiązań, trochę na własnych błędach, trochę podpatrując czy podpytując innych. To w ostatnich latach mamy już bardzo dużo propozycji ofert różnego rodzaju szkoleń, które pozwalają przygotować osoby do podejmowania nowych zadań. Tu warto wspomnieć np. ponad  dziesięć lat rozwijający się nurt ośrodków wsparcia ekonomii społecznej, gdzie oprócz klasycznych podmiotów z obszaru ekonomii społecznej, jak spółdzielnie socjalne czy różnego rodzaju przedsiębiorstwa społeczne, to również zaliczono do tego sektora organizacje pozarządowe wykonujące usługi społeczne.

Coraz bardziej stało się oczywiste, że także organizacje pozarządowe te typowe, jak właśnie fundacje czy stowarzyszenia, ale i niektóre podmioty działające w oparciu o ustawę o stosunku państwa do Kościoła katolickiego mają pełne prawo do sięgania po środki publiczne i do realizowania różnego rodzaju zadań publicznych. I właśnie w tym kontekście wspomniane już OWES-y mają zalecenie, żeby pomagać właśnie osobom w tworzeniu różnego rodzaju nowych inicjatyw. Ważniejsze jest jednak, że wiele uczelni wyższych oraz innych instytucji szkoleniowych oferują szereg szkoleń, wizyt studyjnych i różnych innych propozycji podnoszenia kwalifikacji zarządzających i pracowników tych podmiotów. Te podmioty, które wcześniej powstały mają dużą możliwość profesjonalizacji w zakresie zarządzania, a także pozyskiwania i rozliczania środków publicznych, zwłaszcza z udziałem funduszy unijnych. Puentując okres ostatniego dziesięciolecia, można powiedzieć, że organizacje pozarządowe mocno się sprofesjonalizowały i zapewne zwiększył się wskaźnik zatrudnienia osób w tym sektorze.

Pierwotnie przeważająca część organizacji pozarządowych nie zatrudniała żadnego personelu, a tylko realizowała zadania w oparciu o aktywność społeczną swoich członków. Właśnie ostatnie lata odznaczają się tym, że organizacje coraz częściej zatrudniają stały personel, zarówno do prowadzenia zleconych zadań, które mają już charakter średnio- i długookresowy, często na kilka lat. Wtedy oczywiste stało się zaangażowanie personelu stabilnego, który te zadania będzie wykonywał. Z drugiej strony właśnie ten rozwój i stabilizacja działań wyzwoliły potrzebę i możliwość regularnego sięgania po środki finansowe na prowadzenie biura organizacji. Aktualnie w biurze NGO, zależnie od organizacji zatrudnianych jest od 3- 5 osób, a nawet do 50 osób, jak w przypadku choćby Caritas Kieleckiej.


Mateusz Bartkowicz:

Czym aktualnie zajmuje się Caritas? Czy organizacja identyfikuje nowe wyzwania, w oparciu o które adresuje swoje działania do osób potrzebujących?

Ks. Stanisław Słowik:


Na pytanie czym zajmuje się Caritas Kielecka, można by odpowiedzieć w sposób poglądowy, może nieco trywialny , ale to jest bardzo prawdziwe stwierdzenie, że Caritas Kielecka realizuje niemal wszystkie rodzaje pomocy osobom w kryzysie. Trzeba zauważyć, że w Polsce mamy prawie 40 Caritas diecezjalnych i są one mocno zróżnicowane. Są takie Caritas diecezjalne, które właśnie mają zaledwie kilka osób zatrudnionych na stałe, ale są też takie Caritas, które w samym biurze, centrali diecezjalnej zatrudniają kilkadzisiąt osób, a łącznie  bywa nawet do 200 osób zatrudnionych na stałe i więcej. Więc określenie czym się zajmuje Caritas jest  trudne do jednoznacznego sprecyzowania.

Skupię się więc na przykładzie Caritas  Diecezji Kieleckiej, o której wielokrotnie na pytanie o zakres działań, odpowiadam trochę odwrotnie patrząc na zagadnienie, że łatwiej nam jest pokazać, czy wyróżnić, czym aktualnie nie zajmuje się nasza Caritas. I tu mogę powiedzieć jasno, że jest to np. cały obszar leczenia uzależnień, pomaganie osobom głęboko uzależnionym było w naszych działaniach, ale od 15 lat zostało wyodrębnione do niezależnego stowarzyszenia. Te działania w niewielkim stopniu dzisiaj znajdują odzwierciedlenie w naszych placówkach. Nie zajmujemy się też typowym szkolnictwem, czyli prowadzeniem szkół, z ustawy o systemie oświaty prowadzimy jedynie przedszkola. Świetlice środowiskowe należą do systemu pieczy zastępczej. Wszystkie pozostałe obszary usług społecznych czy działalności społecznej są obecne w różnych placówkach  Caritas Diecezji Kieleckiej. Ogólnie ujmując należałoby powiedzieć, że zdecydowana większość działań które podejmujemy i które realizujemy, to są działania z obszaru pomocy społecznej, jest to niemal cały wachlarz tego, o czym mówi ustawa o pomocy społecznej.

Drugi duży sektor, to jest działalność lecznicza. W tym obszarze realizujemy też bardzo szerokie spektrum, bo mamy jeden oddział szpitalny, mamy 4 hospicja, 3 ZOL-e, kilkanaście poradni ambulatoryjnych , POZ, usługi pielęgniarskie, szeroki segment działalności rehabilitacyjnej i leczenia psychiatrycznego. A więc obszar leczniczy stanowi duże wyzwanie dla naszej aktywności. Nie mamy typowego wieloprofilowego szpitala, gdyż uważam, że na obecnym etapie nie ma takiej potrzeby na naszym terenie. Natomiast właśnie większość innych działań jest obecne w Caritas. Wspomniane już wcześniej świetlice, czy kolonie wakacyjne i zimowe ferie dla dzieci, prowadzenie przedszkoli, żłobka, czy jeszcze wiele innych form wspomagania rodzin w trudnościach to stałe aktywności w Caritas.

Na pewno dużym sektorem aktywności jest też wsparcie dla osób wykluczonych, czy to w formie takiej najprostszej, jak wydawanie posiłków, rozdawanie paczek żywnościowych, czy różnego rodzaju wsparcie okolicznościowe w różnych traumatycznych sytuacjach, jak w przypadku klęsk żywiołowych, pożaru, ale także w sytuacji kryzysów zdrowotnych, czy najróżniejszych innych problemów rodzinnych. Caritas stara się  przynajmniej łagodzić te trudności, które w rodzinach się pojawiają i z którymi samodzielnie nie mogą sobie poradzić. Natomiast z obszaru włączenia społecznego prowadzimy Centrum Integracji Społecznej, Zakład Aktywności Zawodowej, wiele placówek ukierunkowanych na wspieranie niepełnosprawnych, jak WTZ, czy ŚDS i parę jeszcze innych inicjatyw, które na ten moment nie mają jeszcze czytelnego miejsca w strukturze organizacyjnej. Tak np. właśnie najwięcej z wszystkich organizacji pozarządowych realizujemy pakiet usług w zakresie mieszkalnictwa wspomaganego. Caritas nasza prowadzi ponad 115 lokali mieszkalnych, które są udostępniane osobom niepełnosprawnym, wykluczonym społecznie i borykającym się z różnymi trudnościami życiowymi, w tym również wychodzącym z bezdomności. Natomiast jeżeli pojawiają się jakieś nowe wyzwania, jak choćby w ubiegłym roku był problem ogromnej migracji i uchodźców z Ukrainy, to Caritas Diecezji Kieleckiej i wiele innych Caritas diecezjalnych stawiła czoła tym wyzwaniom.

Na dzień dzisiejszy funkcjonuje jedyna sieć organizacji pozarządowych prowadząca działania sieciowe, trzydziestu kilku centrów integracji uchodźców na terenie Polski. To są centra rozsiane w różnych miastach Polski i ich zadaniem jest wsparcie tych, którzy przybyli szukać schronienia w Polsce i poszukują pracy,  nauki języka polskiego oraz pomocy w  pełnej integracji ze środowiskiem do którego trafili.


Mateusz Bartkowicz:

Jakie obserwuje Ksiądz potrzeby trzeciego sektora wymagające dziś bardziej intensywnego udziału państwa?

Ks. Stanisław Słowik:

Państwo należy widzieć jako administrację rządową i samorządową. Na poziomie administracji rządowej to zainteresowanie i otwartość na współprace z trzecim sektorem jest niewątpliwie o wiele lepsze i powiedziałbym dość zadawalające. Nie chciałbym twierdzić że jest zupełnie dobrze czy, bardzo dobrze, niestety  również w obszarze czy w działalności, niektórych agend rządowych spotykamy brak zrozumienia, albo zbyt daleko posuniętą nieufność i taką tendencje ukrócania możliwości swobodnej realizacji zadań.

Z pewnością takimi funduszami, które dość nieufnie podchodzą do współpracy z organizacjami, jest Fundusz Sprawiedliwości oraz Fundusz Solidarności, natomiast w wielu innych dziedzinach, dzieje się to w sposób bardziej wyważony i transparentny. Natomiast jak już wspomniałem wcześniej, widzę duży problem we współpracy z wieloma samorządami, bo też po raz kolejny podkreślam, że nie jest to problem uniwersalny. Są samorządy i te małe samorządy w małych gminach i te duże w dużych powiatach, nawet w miastach na prawie powiatu, gdzie otwartość i zrozumienie są bardzo duże.

Niestety w niektórych sytuacjach, co opisują znajomi koledzy reprezentujący różne organizacje – zdarzają się często jednostki kontrolne samorządu, które  postrzegają organizacje pozarządowe jako potencjalnych oszustów, złodziei, którym trzeba patrzeć na ręce i trzeba ich jak najbardziej wnikliwie sprawdzać. Tu nasuwa się taki bardzo znamienny przykład: w 2018 roku Komitet do spraw Pożytku Publicznego przy Prezesie Rady Ministrów zdecydował, że rozliczanie  projektów realizowanych w oparciu o ustawę o działalności pożytku publicznego, będzie rozliczeniem deklaratywnym, czyli organizacja powinna sprawozdać tylko na jakie cele wydała środki publiczne. Natomiast ocena czy sprawozdanie jest zgodne z rzeczywistością – to wyrywkowo mają sprawdzać uprawnione organy kontrolne. Niestety tak się nie dzieje. W znacznej większości samorządów oprócz sprawozdania z tabelą poniesionych kosztów jednostki nadzorujące realizacje zadań publicznych, np. OPS czy PCPR, domagają się przedstawienia kserokopii wszystkich faktur i różnego rodzaju umów na realizacje zadań opłacanych ze środków publicznych. Czasem jest to tak daleko posunięta dociekliwość, że nawet pojawiające się organy kontroli takiej można powiedzieć profesjonalnej typu Najwyższa Izba Kontroli, czy inne uniwersalne jednostki kontrolujące, nie są tak dociekliwe jak OPS czy PCPR. Domaga się bardzo dużej ilości różnego rodzaju dokumentów szczegółowych, na przykład zakresu obowiązków pracowników, którzy są opłacani ze środków projektowych, czy na przykład właśnie kart czasu pracy, czy jeszcze innych  szczegółowych dokumentów. Wymagania te absolutnie nie są uprawnione na mocy rozporządzenia Przewodniczącego komitetu ds. pożytku publicznego. Niestety właśnie wspomniane agendy samorządowe, twierdzą, że to są ich pieniądze i oni wyznaczają warunki, na których te środki udostępniają organizacjom.

Tak więc reasumując już całokształt tej wypowiedzi, należy powiedzieć, że rozwój sektora pozarządowego jest bardzo zauważalny i bardzo zadawalający. Z całą pewnością można stwierdzić,  że ten rozwój zmierza w  dobrym kierunku i w znakomity sposób uzupełnia szereg luk w obszarze usług społecznych i obszarze zabezpieczenia społecznego. Natomiast, niestety, nie wszystko układa się najlepiej i tutaj ta wola współpracy i pochylenia się nad konkretnymi potrzebami społecznym często ustępuje miejsca wielu kaprysom formalistycznych urzędników.

Czy stowarzyszenie można zlikwidować poprzez uchwałę o samorozwiązaniu?

nie
tak, jeśli w statucie stowarzyszenia widnieje odpowiedni zapis o sposobie jego rozwiązania
stowarzyszenie może być rozwiązane jedynie przez sąd
Loading ... Loading ...

Zobacz także

Aktualności

W zdrowym ciele zdrowy duch #poznajNGO